piątek, 5 kwietnia 2013

Filip

Rozdział 6 

                                                              Blanka
- Blanka!!! Jesteś tam?! Otwórz!!! - obudził mnie krzyk mojego sąsiada. Nie wiedziałam o co chodzi. By nie martwić dłużej Tonego, popędziłam do drzwi. Ledwie zdążyłam je otworzyć, a dwudziestodwulatek już trzymał mnie w swoich objęciach. 
- Tak się martwiłem. Dlaczego nie otwierałaś?
- Spałam. 
- O 14? Spałaś? 
- Tak.
- Może ty jesteś chora? - pyta, jeszcze mocniej przytulając.
- Nie - odpowiadam, choć tam w głębi czuje że moja dusza uważa zupełnie co innego. 
- Tony puść mnie, zaraz mnie udusisz - proszę.
- Właśnie miałem ci to powiedzieć, czuję się zazdrosny - odezwał się mężczyzna stojący za nami- dopiero teraz go zauważyłam.
- Oh, przepraszam - puszcza mnie - Powinienem was sobie przedstawić to jest Filip - wskazuje na wysokiego blondyna, jest tak samo przystojny jak Tony - a to jest Blanka - teraz wskazuje na mnie.
Podajemy sobie z Filipem prawe dłonie mówiąc przy tym krótkie "cześć" .
- Jest niedziela, a w niedziele mieliśmy przyjść ci pomóc, a więc jesteśmy - śmieje się mój sąsiad, on chyba nigdy nie traci dobrego humoru. 
- Świetnie, bardzo się cieszę - mówię, kompletnie zapomniałam.
- Ty spałaś, więc dlaczego masz na sobie zwykłe ubranie a nie piżame ? -pyta Filip 
- Skończyłam oglądać film, bardzo późno i położyłam się w tym, w czym akurat byłam - zmyśliłam na poczekaniu. 
- Musiał być bardzo ciekawy - zauważył blondyn. 
- Wiesz że tak, puściłam sobie na laptopie nowy film z Johnym Deepem, w roli głównej - kolejne kłamstwo. Dlaczego on jest taki dociekliwy?
- To co mamy robić na początek? - zapytał Tony, zacierając ręce
- Trzeba będzie, najpierw poustawiać meble w kuchni, rozłożyć dywany i później, później już całą resztę - zarządziłam - idę się teraz przebrać, zaraz wracam.
- Ok, my już zaczniemy- zapewnia brunet.
Przebieram się jak najszybciej. Wczorajszy dzień bardzo źle na mnie wpłyną. Wspomnienia. Próbuje się uśmiechnąć. 
- Blanka, ten dywan do pokoju czy salonu ? - pyta Tony, trzymając fioletową wykładzinę w rękach.
- Do pokoju.
- Ok.
- Miałaś świetny pomysł z tymi rękami i napisami, naprawdę mi się podoba - chwali mnie Filip. Oj, chyba go polubię. 
- Dziękuję.
- Nie ma za co. Zastanawiam się czy chciałabyś zająć się grafiką, rysunkami w przyszłości ? 
- Nie, raczej nie. Szczerze nie myślałam o tym. Moja przyszłość może zmienić się z dnia na dzień. A dlaczego pytasz? 
- Filip jest malarzem z do skoku, wiesz maluje tylko w tedy kiedy ma przerwę w pracy - odpowiada Tony
- Przerwę w pracy? Czyli czy się zajmujesz? 
- Jestem projektantem wnętrz.
- Super! Naprawdę ci się podobają moje bohomazy? - pytam z uśmiechem
- Podobają i to nie są żadne bohomazy, jak ty to nazwałaś. Nie doceniasz się - odpowiada
- Może skończymy te pogaduszki i weźmiemy się za pracę? - pyta brunet, trzymając w rękach tym razem lampę w kształcie reflektora.
- Pewnie - mówimy jednocześnie i zaczynamy się śmiać.
- Mamy tu pracować - przypomina, natarczywie Tony.
- Już! - krzyczymy, znowu jednocześnie. Śmiejemy się całą trójką. Tony i Filip są doskonali. Pasują do siebie. Na tę myśl się uśmiecham. Dobrze że są szczęśliwi, zasługują na to. 
                                                            *****
W dwie godziny umeblowaliśmy moje mieszkanie. Trochę długo. Nie oszczędzaliśmy przy tym śmiechu. Było bardzo zabawnie. 
- To co jemy? - pytam.
- Chińszczyznę! - krzyczą mężczyźni.
- No to mamy problem, nie znam żadnej dobrej chińskiej knajpki- mówię ze zwątpieniem. 
- Filip, zamów coś - prosi Tony.
- Jasne.
Po 15 minutach, dzwoni dzwonek do drzwi. Wstaje kierując się do drzwi. Nim do nich dojdę, jedzenie odbiera już Filip. Odchodzi od drzwi uśmiechnięty.  
- Chyba dawno nie biegałaś? - pyta, rozbawiony.
- Za to z ciebie sportowiec pierwsza klasa - odpowiadam z sarkazmem.
- Piękna! Nie denerwuj się! Jemy! - obejmuje mnie i prowadzi do salonu.
- Oh, to miało być podziękowanie - jęczę.
- Coś Ci wymyślimy - pociesza mnie Tony - o już mam - mówiąc to wskazuje na swój policzek.
- To tańsza forma - podsumowuje Filip.
Podchodzę do każdego z osobna i całuje w policzek, mówiąc dziękuję.  
- Za takie podziękowanie, to ja z chęcią będę pomagać częściej - uśmiecha się mój sąsiad.  
- Będę pamiętać, wiesz zadzwonię - szturcham go delikatnie. 
- Będziemy czekać - zapewnia Filip 
- A właśnie kiedy się wprowadzasz ? 
- Rzeczy przywożą za miesiąc, ja przywożę siebie za dwa tygodnie.
- Yhym. Cieszę się. Będę miała nowego sąsiada.  
- Tak. Będą z tego jakieś korzyści. 
- Ja mam nadzieje . 
Śmiejemy się kolejne parę godziny, jedząc fast foody lub kolejne porcje ryżu. 
                                                            Janek 
- Ty się na pewno dobrze czujesz? Wiesz jak nie, to nie ma sprawy zawioze cię do lekarza, a później na pewno będę odwiedzać w psychiatryku - mówi Maciek, śmiejąc się do słuchawki.
- Odpieprz się - odpyskuje 
- Stary! Spokojnie, nie chciałem cię zdenerwować. Ja się po prostu dziwię. Nie było cię od 14 dni na żadnej imprezie. Żadnej.  
- Za to ty nie przepuściłeś ani jednej - warcze. 
- Co się stało? Janek mów! 
- Co się stało!? A wiesz że się stało! Ten stary dziad po raz trzeci przez te sześć lat żeni się. Już trzecią babą zastępuje mamę! 
- Janek spokojnie. Może się spotkamy, pogadamy. 
- Nie, nie teraz. Muszę pomyśleć. 
- Nie rób głupstw. Pamiętaj! 
- Czy kiedyś zrobiłem? 
- Nie. Przyjdź na imprezę, pogadamy. Przyjdź. 
- Przyjdę.
- W czwartek o 20, club w centrum, ten co zawsze - rozłącza się. 
Ugh! Ojciec mnie dobija. Po co mu to, jeśli i tak za rok czy dwa się rozwiedzie. Jest beznadziejny, po prostu brak słów. Za co mnie musiał spotkać taki los? Ją? Mamę? Czemu? Dlaczego, on o niej nie pamięta, nie chce pamiętać. Ona na to nie zasługuje!!! 
Ze zdenerwowania rzucam kryształowy wazon na podłogę, roztrzaskuje się z hukiem. 
Za co do cholery!? Za co ją ? 
                                                        Blanka 
Całą wczorajszą nie przespaną noc, oglądałam albumy. Wspominając to co przeminęło. Płakałam żałując tego iż jestem. O wiele prościej by było gdyby mnie nie było.  
"Gdybyś dawno temu zginęła, teraz nie byłoby problemu " 
Problem. Tym właśnie jestem, problemem.
Łzy znowu płyną po mojej twarzy. 
Mam ochotę to zrobić, ale wiem że to będzie ucieczką. Ucieczka jest tchórzostwem, a ja nie jestem tchórzem. 
Wtulam się w pościel, jakby była moją ostatnią deską ratunku.  
Zasypiam. Mam nadzieję że już nigdy się nie obudzę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz