niedziela, 5 maja 2013

Nicola

Rozdział 19

                                                                 Blanka
- Nawet nie wiesz jak się cieszę!!! Namaluj coś dla mnie! Nie zmuszam ale jak już coś robisz, to wiesz! - słyszę krzyk kiedy odbieram telefon
- Lenka! Spokojnie. Rozumiem że ci się podoba.
- I to jak! Kochana ty to masz talent. Kto cię do tego namówił?
- Lola.
- Lola - Barcelona - śmiech- Świetna dziewczyna. Co u niej?
- Lena z chęcią bym z tobą porozmawiała, ale wychodzę.
- Z kim?
- Z Jankiem.
- Mała, on ma dziewczynę - przypomina. A było tak dobrze.
- Wiem.
- Brzmisz jak byś o tym zapomniała.
- Wydaję ci się - kłamie
- Uważaj, nie pakuj się w nic co by cię zraniło.
Dzwonek do drzwi. Otwieram. Pokazuje Jankowi palcami pięć minut, na co ten się uśmiecha. 
"Nie ma sprawy" - mówi bezgłośnie
- Nie będę, zapewniam cię.
- Już lepiej. Czekam na twój obraz, dla mnie specjalnie. I dla Maxa coś. O nim też pamiętaj. 
- Jasne. Będę pamiętać o przebojowym rodzeństwie z Londynu.
- Super! Nie pakuj mi się w nic. Uważaj na niego.
- Lena! Dam sobie radę. 
- Na pewno.
Janek śmieje się na głos. 
- Oho! Słyszę że już po ciebie przyszedł. Jeśli coś ci zrobi, to sama do niego przyjadę i skopie mu tyłek.
- Już się boję, sama za niego. Uspokój się już. Namaluje obraz dla Maxa i ciebie. Koniec rozmowy.
- Ale Blanka!
- Ale, zadzwonię jutro. Pa! Całuje. 
Rozłączam się. 
- Idziemy? - pytam Janka
- Jasne. Pięknie wyglądasz. - chwali mnie, przepuszcza mnie w drzwiach - Kto dzwonił? Mogę wiedzieć? 
Zamykam drzwi.
- Możesz. Przyjaciółka. Z Londynu. 
- Jest chyba strasznie troskliwa - zauważa
- Nie chyba. Ona taka jest. Martwi się o wszystkich, ze szczególnością o mnie. 
- To dobrze.
- Dobrze?
- Oczywiście. Mam pewność że ktoś po za mną się o ciebie troszczy. 
- Oboje jesteście nad opiekuńczy.
- Ale to ty na tym najlepiej wychodzisz
- Jedziemy? - pytam trzymając za klamkę samochodu
- Już otwieram. To nie daleko. - zapewnia 
- Mieszkam w centrum ode mnie wszędzie jest blisko - stwierdzam z uśmiechem 
Janek chce mnie pocałować ale odsuwam się na tyle by wiedział żeby tego nie robić. 
- Coś się stało? - pyta zaniepokojony
- Nie, znaczy tak. Porozmawiajmy później, proszę.  
- Później - potwierdza cierpko
- Jasiek nie gniewaj się - proszę
- Nie gniewam się. Przecież mamy tylko porozmawiać. Już jesteśmy. 
Wysiada szybciej niż ja, podchodzi od mojej strony i otwiera mi drzwi.
Podaje mi rękę. Wychodzę, nie wiem co mam powiedzieć. Nagle zabrakło mi słów. Patrzę na niego oczekując że coś powie. Przysuwa mnie do siebie, obejmuje i delikatnie całuje.
- Uśmiechnij się - poleca mi z uśmiechem na twarzy. Wypełniam jego polecenia, choć wiem że nie powinniśmy byli darzyć się taką czułością. Później będzie ciężej. 
- Chodź - bierze mnie za rękę - Idź na 2 piętro, ja pójdę najpierw do biura na parter. Powinnaś spotkać Nicole.
- Za ile przyjdziesz? - pytam 
- Za góra 20 minut - odpowiada - Muszę już iść, spotkanie. Cierpliwości. Pewnie, cierpliwości. Nim stąd wyjdziemy nerwy zjedzą mnie od środka.
Idę po schodach na 2 piętro, powoli, nie śpieszy mi się. 
- Pamiętaj, tak jak się umawialiśmy - słyszę głos, dobiegający z pokoju, na końcu korytarza
- Oczywiście Nicola. Wiem, początki są trudne. Muszę czuwać nad nią dzień i noc. - Nicola, czyli dobrze trafiłam
- Dokładnie Tamara. dzień i noc, jak anioł stróż. Widzimy się za tydzień. Wcześniej jeszcze wyślij mi raport. 
- Nie ma sprawy. Do zobaczenia. 
Zatrzymuję się kilka kroków przed drzwiami, kiedy jedna kobieta wychodzi z pokoju, a druga staje w futrynie. 
- Ty musisz być Blanka - stwierdza kobieta stojąca w drzwiach, kiedy to mówi nie patrzy na mnie, tylko w ścianę. 
- A ty Nicola - podchodzę bliżej, tak że mogę dotknąć jej ramienia 
- Zgadza się. Wejdź. - zaprasza mnie gestem do pokoju, odkręca się w moją stronę. Widzę w jej oczach odpowiedź na to dlaczego nie patrzyła na mnie. Jest nie widoma. 
- Mogę cię zobaczyć, poznać? - pyta nie kryjąc swojego zapału
- Jasne - zapewniam - Nie krępuj się - wiem jak to będzie wyglądało
- Janek ci powiedział że jestem ślepa? - pyta 
- Nie, ale znam osobę która też jest, mieszkałam z nią dojść długo i jeśli mogę tak powiedzieć, nauczyłam się nie co waszych zwyczajów.
- Poważnie? 
- Poważnie.
Dziewczyna uradowana kładzie mi obie dłonie na twarzy i delikatnie nimi przesuwa. Poznaje mnie.
- Jakiego koloru masz oczy? 
- Niebieskie.
- A włosy? 
- Brunetka.
Przeczesuje dłońmi moje pukle i gładzi mnie po polikach.
- Jesteś dokładnie taka jak opisywali cię Ian z Jankiem - stwierdza kiedy kończy
- Taka? Czyli jaka?
- Piękna, młoda. Masz 17 lat?
- Tak. Ty 21. A Ian 23.
- Janek ci o nas opowiadał? 
- Nie. Spotkałam w swoim życiu sporo ludzi i trochę się nauczyłam. Kiedyś ci opowiem.
- Poczekam. Chodź pokaże ci moje królestwo. 
Przechodzimy przez drzwi. 
- Jestem pod wrażeniem - stwierdzam, patrząc na stół mikserski ustawiony przed szybą za która znajduje się doskonale wyposażony pokój nagraniowy, marzenie nie jednego muzyka.
- Tak robi swoje. To wszystko to pomysł Janka, powiedział że jak się za coś brać to poważnie. Wiele nam pomógł. 
- Jesteście z Ianem rodzeństwem? 
- Jesteśmy parą.
- Przepraszam.
- Nie masz za co. Chodź - wychodzimy ze studia - Napijesz się czegoś? Kawy? Herbaty? 
- Kawy - mam nowy pomysł na obraz
- Usiądź jeśli chcesz - wskazuje mi, fotel, korzystam - Ty naprawdę musiałaś dobrze poznać taką osobę jak ja. Kiedy były tu wcześniejsze dziewczyny Janka...
- Ja nie jestem jego dziewczyną - wtrącam
- Masz rację nie jesteś po prostu dziewczyną. Za żadną z nich nie pobił by najlepszego przyjaciela, jesteś czymś więcej. Ale wracając do tematu nie robisz czegoś w rodzaju: "Pokaż mi gdzie wszystko leży, ja zrobię nie przemęczaj się" - mówi piskliwym głosikiem na co wybucham śmiechem - Jeśli proponuje to umiem ją zrobić. 
- Dokładnie - potakuje 
- Uwielbiam cię! - krzyczy Nicola i kiedy postawi kawę przytula się do mnie - Tak się cieszę że idziesz na bal.
- Janek już ci powiedział? 
- Nie. Wiedziałam że się zgodzisz. Atmosfera jest nie bywała, czeka cię niespodzianka. 
- Wy też idziecie? 
- Jak co roku, jest niesamowicie. 
- Gdzie jest niesamowicie? - pyta Ian, całując Nicole w policzek
- Na balu - mówi z uśmiechem 
- Tak, masz całkowitą racje. Cześć Blanka! Po wczorajszej akcji sądziłem że się do nas nie za szybko odezwiesz. Widać się pomyliłem. Miło cię widzieć. 
- Ciebie też. Gdzie Jasiek? 
- Jest jeszcze na dole, ktoś zadzwonił z hotelu, pewnie nic ważnego.
- Drobnostka - potwierdza Janek który wchodząc wyłącza telefon - Wszystko ok? - pyta mnie 
- Tak. Pewnie. A u ciebie? Co z hotelem? 
- Nic ważnego. Ojciec się do mnie dobija.
- To z nim porozmawiaj.
- Nie. Kiedyś ci o tym opowiem. Idziemy na kolacje? 
- Czemu nie? - śmieje się Nicola - Masz stolik?
- Mam ja - odpowiada Ian
- To idziemy - mówi Janek - To nie daleko - zwraca się do mnie 
- Nie ma problemu, chodźmy.
Bierze mnie za rękę i wychodzimy z wytwórni. 
                                                             Janek 
- Widzimy się w sobotę! - krzyczy Nicola machając do nas ręką w geście pożegnania.
- Widzimy - potwierdza cicho Blanka, kiedy wsiada do samochodu 
- O czym chciałaś rozmawiać? - pytam kiedy już siedzimy w samochodzie
- Nie powinieneś do mnie przychodzić w nocy, w ogóle nie powinieneś mnie nigdzie zabierać, a ja nie powinnam z tobą iść - wyrzuca z siebie jak najszybciej. 
- O czym ty mówisz? Wiem nie należało to do najlepszych wieczorów, imprez, przeprosiłem za to. A sama chciałaś żebym później został. 
- Wiem co chciałam. Jasiek chodzi mi o to że ty masz dziewczynę - wymawiając to zdanie zrobiła nacisk na "ty" i "dziewczynę"
- Proszę cię Angela to jest tylko... jak by to powiedzieć coś w rodzaju interesu 
- Mnie też traktujesz jak interes? Zabierzesz na parę drinków to nie wiem będę lepiej pracować? - no to się wpakowałem
- To nie tak.
- A jak?
- Nie traktuje jej jak kogoś ważnego, nie tak jak ciebie. Ona jest dla mnie nikim.
- To po prostu nią się bawisz, ona dostarcza ci rozrywki, bo przecież nie jest nikim ważnym - stwierdza cierpko - Gdzie jedziesz?
- Do mnie.
- Zawieź mnie do mojego mieszkania.
- Ale...
- Chce do mojego mieszkania. Zawieź mnie tam proszę, a jeśli nie znajdę sama drogę. 
- Jeśli naprawdę tego chcesz - zawracam - Blanka ta dziewczyna nic nie znaczy, zrozum.
- Tu nie chodzi o moje rozumienie. Tu chodzi o to żebyś ty zrozumiał że ją wykorzystujesz, człowiek nie jest zabawką do cholery.
- Dobrze rozumiem, jestem zły i okrutny. Coś jeszcze? Nie mogę powiedzieć zerwę z nią jutro i sprawa skończona?
- Jeszcze jesteś bezczelny. Sprawa nie jest skończona. 
- Ok, jaki jestem już ustaliliśmy. To co mam zrobić żeby skończyć tą głupią i nie potrzebną rozmowę?
- Zamknąć się. Ja nie czuje się bezpieczna jeśli facet do którego coś czuje ma jeszcze drugą dziewczynę. Nie chce tego. Ta rozmowa jest potrzebna i nie jest głupia. Uwierz mi gdyby na twoim miejscu byłby ktokolwiek innym niż ty, Jasiek, nie było by tej rozmowy w ogóle. Zwolniłabym się, przestała odzywać i tak by się to skończyło! 
- To dlaczego akurat ze mną rozmawiasz?! 
- Bo jesteś dla mnie kimś ważnym! Nie tylko szefem, kolegą czy przyjacielem! - krzyczy i wychodzi z samochodu trzaskając drzwiami. Nawet nie zauważyłem kiedy dojechaliśmy i zaparkowałem.
Ale kurwa nie tak miał się skończyć ten wieczór! 
Choć teraz wiem że nie jesteśmy dla siebie obojętni. 
Nie idę za nią, musimy pobyć osobno. 
Przemyśleć wszystko. 

1 komentarz: