sobota, 22 czerwca 2013

Harry

Rozdział 26   

                                                                          Blanka 
- Muszę przyznać że gdybyś mi tak zrobiła to nie zachował bym się inaczej - mówi Janek kiedy kończę opowiadać mu o Maxie i mnie 
- Chyba nikt by się nie zachował - zauważam 
- Chyba nie - potwierdza - Ale naprawdę sama zabrałaś go do clubu? Do mojego? 
- Nie znam innych. Po za tym jest tam świetny barman, u którego dziewczyna szefa i jej goście piją za darmo. 
- Dziewczyna szefa? - pyta Janek, rusza przy tym w śmieszny sposób brwiami i przyciąga mnie do siebie.
- Uważaj - ganiam go - Wylejesz sos - jemy na łóżku chińszczyzne, to było życzenie pana domu.
Jasiek szybko zbiera z łóżka pudełka, wstaje odkłada je na stolik i zaraz znajduje się obok mnie. 
- Już nic nie wyleje - mówi i pochyla się nade mną. Odkręcam głowę i zamiast w usta dostaje całusa w policzek - Ja taki grzeczny a ty mi nawet nie chcesz dać jednego całusa? - pyta przy moim uchu i całuje je.
- Grzeczny? - odkręcam głowę - Ty? 
- Wątpisz skarbie? 
- Ta... - nie daje mi dokończyć. Ucisza mnie pocałunkiem. 
- A teraz? 
- Teraz to muszę się zastanowić - uśmiecham się 
- Mogę cię jeszcze trochę po przekonywać - znowu się nade mną pochyla.
- Nie. Już nie. Jesteś bardzo grzecznym chłopcem. - śmieje się - Obejrzymy jakiś film? 
- Co tylko sobie życzysz skarbie. Komedie, horror? 
- A coś romantycznego? 
- Romantycznego?
Kiwam głową. I całuje go. 
- No to nie mam wyboru musi być coś romantycznego - wstaje - Idę po laptop i coś do picia - dodaje. Wychodzi z pokoju. 
Ja też wstaje. Mam konkretny zamiar. Siadam przy fortepianie. Po naciśnięciu pierwszych klawiszy z instrumentu wydobywają się dźwięki świadczące o jego doskonałości. Zamykam oczy i zaczynam grać utwór który doskonale znam na pamięć. Po chwili czuje jak Jasiek się do mnie dosiada i dołącza do mnie. 
- Kiedy się nauczyłaś grać? - pyta kiedy kończymy  
- Będzie już 5 lat tamu. Uczył mnie stary barcelończyk. Kiedyś grał w filharmonii, ale nastał czas kiedy musiał odejść i niestety odszedł tylko zabrał ze sobą swój fortepian na którym mnie uczył. A ty? 
- Mnie nauczyła mama, zaczynałem jako dzieciak. To jej fortepian, chyba jedyna rzecz która kupił jej mąż.  
- Przepraszam, nie powinnam - wstaje 
- Powinnaś - łapie mnie za rękę i sadza sobie na kolanach - Cieszę się że to zrobiłaś, naprawdę. Jesteś drugą osobą którą naprawdę bardzo mocno kocham i cieszę się że tyle łączy cię z tą pierwszą. Kocham cię i wszystko co moje jest już także twoje. A szczególnie moje serce. - całuje mnie. Czule. 
- Kocham cię Jasiek - mówię i przytulam się do niego 
- Ja ciebie też skarbie - odwzajemnia uśmiech
                                                            Janke 
- Tylko obiecaj że się we mnie nie zakochasz - powtarzam kwestie z filmu. Blanka wybrała "Szkołę uczyć". 
- Niestety już za późno - podnosi głowę i spogląda na mnie 
- Czy ja wiem że tak niestety - zauważam i całuje ją w czoło - Muszę lecieć na jeden dzień do trójmiasta - oznajmiam 
- Lecieć? 
- tak. Droga zajęła by mi cały dzień. To taki drobiazg, w porównaniu z tym ile zarabiam. 
- Nie interesuje mnie to - zapewnia - Twoje pieniądze.
- Wiem i to kolejny powód dla którego cię kocham. Chcesz jechać ze mną? 
- Nie.
Patrzę na nią, ze zdziwieniem. Nie spodziewałem się takiej odpowiedzi. 
- Jasiek nie zrozum mnie źle. Nie mam dobrych wspomnień z naszym polskim morzem, niestety. Kiedyś ci opowiem. 
- Wiem, skarbie. - przytulam ją do siebie - Idźmy spać, to męczący dzień. 
- A film? - pyta 
- Kiedyś dokończymy.
- Dobrze. Dobranoc. Kocham cię. 
- Ja ciebie też. Dobranoc skarbie. 
Wtula się we mnie. 
Dzisiaj mnie uratowała. Blanka, moja Blanka. 
Będę jej za to wdzięczny. Do końca. 
Smuci mnie fakt że nie chce ze mną jechać, ale wiem że jest coś co ją dręczy i nie chce tego nasilać. Przytulam ją delikatnie. Kocham ją i zrobię wszystko dla jej dobra. 
                                                              Blanka 
- Czy ty zawsze musisz budzić się przede mną? - pytam. Nie otwieram oczu, ale wiem doskonale, czuje jego wzrok na sobie. 
- Mówiłem ci już kiedyś, robię to tylko po to żeby na ciebie popatrzeć - schyla się i całuje moje zamknięte powieki - Jesteś piękna kiedyś śpisz.
-Tylko kiedy śpię? - pytam, przy czym robię minę szczeniaczka. Już mam otwarte oczy. 
- Nie tylko. Zawsze jesteś. Ale jak śpisz to tak szczególnie. 
- Wychodzi na to że muszę przy tobie cały spać, żeby się tak szczególnie podobać - zakrywam się kołdrą i wtulam twarz w poduszkę.
- Nie, nie. Blanka wstajemy. 
- Dostarczam ci widoków. Cicho. Próbuje zasnąć. - burczę
- Nie i nie. - zdejmuje ze mnie kołdrę - To, to są dopiero widoki. Masz strasznie chude i długie nogi. 
- To źle? - otwieram oczy i patrzę na niego. Uśmiecha się szeroko. 
- Raczej nie. Jesteś piękna, cała. I cała moja. 
- Tak. - przekręcam się na plecy - Zrobisz mi taką kawę jak ostatnio? - pytam i cmokam go w policzek 
- Jak tylko w policzek to raczej nie.
Całuje go w usta. 
- Teraz?
- Już raczej tak. A po za tym masz 17 lat i pijesz tak dużo kawy. Jesteś taka młoda, a już uzależniona. 
- Odezwał się starzec. I jeśli jestem od czegoś uzależniona to tylko od ciebie. 
- Nawet nie wiesz jak bardzo cieszą mnie te słowa - całuje mnie - Idę po kawę. Wstawaj śpiochu.
- Już idę - zapewniam, ale nie wstaje.
Mija jakieś 15 minut i Janek wraca do sypialni. 
- Już miałaś.... - nie kończy, dzwoni jego telefon. - Przepraszam, muszę odebrać - mówi kiedy spogląda na wyświetlacz i wychodzi z pokoju. 
Wstaje z łóżka. Idę do łazienki. Staje przed lustrem, ja piękna, po przebudzeniu? Janek musi mieć naprawdę oryginalny gust. Rozbieram się i wchodzę pod prysznic. Sprawdzam wcześniej czy moje wczorajsze ubrania są już suche. Ciepła woda, oblewa moje ciało, uwielbiam poranny prysznic. 
Kiedy mam już na sobie ubranie, wychodzę z łazienki i zmierzam do kuchni. Czeka na mnie gotowe śniadanie. Do kompletu brakuje mi tylko Janka, rozglądam się za nim. 
- Szukasz mnie? - pytanie dobiega zza moich pleców, po chwili jego usta są już na mojej szyi.
- Tak - przyznaję
- Już jestem. Siadaj. Musimy coś zjeść. 
- Nie jestem głodna, chce kawy - mamrocze 
- Nie ma śniadania, nie ma kawy - protestuje 
- Oh, już dobrze - siadam na stołku - Kto dzwonił? 
- Inga. - odpowiada i stawia przede mną kawę - Proszę. 
- Dziękuję - popijam pierwszy łyk kawy. Takim napojem powinien zaczynać się każdy mój dzień.
- Jedz - upomina mnie Jasiek 
- Już - dla potwierdzenia gryzę rogalika. Ummm... dobry, z czekoladą. Jem jeszcze parę, popijam moją kawą i tak właśnie wygląda moje śniadanie. 
- Co mówiła Inga? - pytam po odłożeniu naczyń 
- Dużo mówiła. 
- Ale co?
- Na przykład: że muszę jechać jak najszybciej nad morze, u niej jak najszybciej znaczy dziś. 
- Czyli dzisiaj wylatujesz?
- Tak mam lot o 11, za dwie godziny. 
Kiwam głową. 
-Szybko wrócę - zapewnia 
- Mam nadzieję. Mówiłeś że Inga dużo mówiła, więc co takiego jeszcze? - A to że chce abym zabrał dziewczynę jej szefa do Włoch, na tydzień może dwa - wstaje i odnosi naczynia 
- Dziewczynę szefa? - pytam z uśmiechem
- Ładnie brzmi, prawda? - opiera się o zlew 
- Prawda. 
- Ubrudziłaś się czekoladą - oznajmia 
- Gdzie? 
- O tutaj - wskazuje na lewy kącik swoich ust, próbuje wytrzeć na swojej buzi dokładnie tak gdzie wskazał, lecz nie czuje czekolady - Nie, nie tu - przerywa Jasiek - Tu - tym razem pokazuje na drugi kącik. pocieram znowu, lecz nic nie czuje - Oj, nie tu - pokonuje dzielącą nas drogę - Pomyliłem się, tu - składa pocałunek na moich ustach.
- Tyle zachodu o jeden pocałunek? - pytam z uśmiechem
- Jeśli chodzi o twój, to tak - odpowiada 
- Oh, schlebiasz mi - przyznaję 
- To dobrze. To jak włochy? 
- A mam jakiś wybór? 
- Oczywiście. Jeśli nie chcesz, nie musisz jechać. 
- Nie, wszystko w porządku. Kiedy? 
- Za trzy dni.
- Trzy?
- Tak. Za szybko?
- Jest ok. Na? 
- Ile masz ochotę. Ja biorę wolne. Zawsze też możemy nie wracać. - uśmiecha się. Przyznaje jest to kusząca propozycja.
- Może jednak wróćmy. 
- Też tak myślę. Będziemy mieli ze dwa, trzy góra sześć spotkań biznesowych, ale to nie zajmie nam dużo czasu.
- A reszta czasu? 
- Coś wymyślimy. Muszę iść się przebrać. 
- Tak,pamiętam. Garnitur i tenisówki. 
- A jednak dzisiaj pantofle. 
- Pantofle?
- Niestety. 
- Współczuję - mówię z uśmiechem 
- Powinnaś. Cierpię. 
- Mam nadzieje że jednak przeżyjesz. 
- Ja też. - całuje mnie - Idę 
- Idź. 
                                                                  Janek 
- Blanka! - krzyczę - Chodź do mnie! 
- Już idę! Gdzie jesteś? 
- W sypialni!
Słyszę jej kroki. 
- Jasiek? 
- Tutaj. Szafa po lewo. 
- Oh, masz garderobę - mówi zdziwiona kiedy, mnie znajduje 
- Na to wychodzi. Która koszula ta czy ta? - macham dwoma wieszakami na którym wiszą koszule.
- Są identyczne - mówi 
- Nie, ta jest inna - wskazuje na lewą - Ma przeciągnietą niebieską nitkę, a ta - wskazuje na lewą - Jest śnieżnobiała. 
- Robisz to specjalnie? 
- Co? 
- Te koszule, ubierz śnieżnobiałą, jeśli już chcesz wiedzieć. 
- Chce. I robię to specjalnie bo chce cię w podziękowaniu pocałować. 
- Nie ma nic za darmo. Więc dziękuj. - nadstawia policzek 
- Tylko policzek? 
- Wybrzydzasz?
- Nie - cmokam ją głośno w policzek - Dziękuję.
- Polecam się na przyszłość. Podwieziesz mnie jeszcze do domu? 
- Pewnie. Tylko musimy się pośpieszyć. Samolot nie będzie na mnie czekał. 
- Wiem, wiem. Już się zbieram. 
- Ja 10 minut i jestem gotowy. 
- Ok. Dzięki - wychodzi 
- To ja dziękuję. - mruczę pod nosem kiedy wychodzi. 
Naprawdę jestem szczęśliwy, że wczoraj przyszedłem. Że ją poznałem. I że ją kocham. Wiem tanie sentymenty, ale to szczera prawda. Mam ją, mam Blanke, a ona ma mnie. 
- Ja jestem już gotowy. Możemy wychodzić? - pytam kiedy stoję w korytarzu 
- Jasne, chodźmy. 
Wychodzimy z mieszkania. I wsiadamy do samochodu, rozmawiamy o wszystkim. Niestety nasz czas, kończy się pod kamienicą Blanki. 
- Postaram się wrócić jeszcze dzisiaj - mówię spoglądając na nią
- Nie ukrywam, bardzo by mnie to ucieszyło, ale Jasiek nie musisz się spieszyć. Zrób wszystko co masz zrobić. 
- Nie mam ochoty tam lecieć. 
- Widzę.
- To przez to że najchętniej bym się z tobą nie rozstawała. 
- W tedy bym ci się szybko znudziła. 
- To nie możliwe. Kocham cię. 
- Wiem, ja ciebie też. - pochyla się w moją stronę, ale zamiast mnie pocałować - Świetnie ci w tym garniturze, we wszystkich ci świetnie. I ta koszula też ci doskonale do niego pasuje - mówi i dopiero później mnie całuje.  
- Jedź, bo w końcu się spóźnisz. - mówi kiedy odrywamy się od siebie i otwiera drzwi. 
- Tak, tak, już jadę. - wychodzi - Blanka?
- Tak? - odwraca się
- Ja już tęsknię - wyznaje z uśmiechem 
- Ja też. Jedź, szybciej pojedziesz, szybciej wrócisz. 
- Tak, masz rację. Do zobaczenia skarbie. 
- Do zobaczenia.
Przyglądam się do momentu aż zamknie drzwi do klatki. Dopiero w tedy odjeżdżam. Naprawdę nie mam żadnej ochoty tam jechać. 
                                                              Blanka 
"Ja już tęsknię" - trzy słowa, a tak bardzo cieszą. Wiem że odjechał dopiero w tedy kiedy zamknęłam drzwi. Troska. 
Jednak szkoda mi, że wyjechał po tym co się wczoraj wydarzyło, widać tak już musi być. Niestety. 
Dochodzę do swoich drzwi, ale dostrzegam że te na przeciwko moich są uchylone. Czyżby któryś z moich dawnych sąsiadów wrócił? Nie, to niemożliwe. Ale jednak dlaczego drzwi są uchylone? Ciekawość bierze górę, podchodzę i popycham drzwi tak aby uchyliły się jeszcze szerzej. Już na samym początku potykam się o pudełko stojące przy samych drzwiach. Idę dalej w poszukiwaniu lokatora. 
- Filip! - krzyczę jego imię bo jednak pojawienie się tu Tomego jest mało prawdopodobne, jednak nikt mi nie odpowiada. To się robi coraz dziwniejsze. 
Słyszę jak ktoś zamyka drzwi od wewnątrz. Zaczynam się denerwować nie na żarty. Powracam w stronę drzwi jednak na drodze staje mi wysoki blondyn, w ciemnych Ray - Banach, świetnie ubrany o uśmiechu pokazującym idealnie równe, białe zęby. 
- Hi! I'm Harry - kompletnie nie wiem co powiedzieć. 
Harry?!  

4 komentarze:

  1. Już nie moge się doczekać kolejnego posta , przeczytałam dziś całość ! Widzę ogromne podobieństwo do Grey ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział, świetnie piszesz i nie mogłam się oderwać od opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne opowiadanie ^^
    Zapraszam do siebie http://misa-axel.blogspot.com/
    ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Straszne fajne opowiadanie! Uwielbiam Blankę! <3
    Jeśli masz czas zapraszam do siebie http://kolejnynudnybloog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń